To kim jesteśmy
zawdzięczamy swoim bliskim, nasz charakter najpierw kształtują rodzice, potem szkoła, nauczyciele, życie. To im
zawdzięczamy swój rozwój intelektualny i duchowy.
Kiedy tracimy
kogoś bliskiego zaczynamy rozumieć co jest w naszym życiu cenne. Bo przecież
nieważne jest miejsce w którym żyjemy, ale ludzie, którymi się w tym miejscu
otaczamy.
Straciłam
osobę mi najbliższą, matkę, która zawsze była przy mnie. Na ból po stracie
ukochanej osoby nie ma żadnej recepty. Trzeba samemu jakoś to sobie poukładać,
samemu przyjąć tą tragiczną prawdę do świadomości. Wiem, że rozum mówi jedno, a
dusza całkiem co innego. Wszystkie pytania typu –dlaczego właśnie Ona, dlaczego
tak wcześnie, gdzie jest sprawiedliwość boska -nie przyniosą ukojenia. Nie
można się katować złością na los, żalem do wszystkiego, szukać uciążliwie dla
siebie odpowiedzi, których i tak nigdy się nie usłyszy.
Moja Mama
wniosła do mojego życia najważniejsze wartości. Była nie tylko Matką trojga
swoich dzieci, które co tu mówić sama wychowała, ukształtowała dom, nadała mu
charakter i atmosferę, sama ciężko pracowała i nie zawsze dla przyjemności. Ale
też miała na swój sposób życie piękne. Zawsze była panią swojego domu. Mogła
realizować swoje plany, budować nowe wizje domu, planować sobie na kolejne
długie lata. Miała dzieci, zdrowe, ładne i mądre, które były Jej szczęściem. I
taką powinniśmy wszyscy Ją ciągle pamiętać. Pozostała fizycznie w nas swoich
dzieci, i wnukach, w naszym domu w Rogowie, gdzie wszystko dotknięte było Jej
ręką. Powinna pozostać nam tylko wdzięczność za Jej obecność na świecie, za
szczęście jakie nas spotkało dzięki Niej, i za to jakimi jesteśmy. Tak to
prawda, że nie ma Jej w domu, ale przecież ciągle jest w naszej pamięci, w każdym
wspomnieniu, na każdym zdjęciu i obrazku. I dusza Jej nieśmiertelna na pewno
jest zawsze z nami. Jestem przekonana, że nigdy nie życzyła by sobie, aby w tak
trudnych momencie życia jak ten, każde z nas pogrążone we własnym żalu
zapomniało o tym, co jest najważniejsze –pozostała przecież dalej nasza
Rodzina, ta którą Mama stworzyła, ale przecież każde z Nas ma też swoją rodzinę
i trzeba walczyć o jej byt i rozwój. Nie przyniesiemy chwały dla jej
pamięci, jeżeli zamkniemy w sobie tylko
ten żal i smutek kosztem naszych najbliższych. Miłość i wdzięczną pamięć dla
Mamy osiągnąć możemy tylko przez codzienny, dalszy trud. Bo my wszyscy jesteśmy
mądrzejsi przez te tragiczne doświadczenie, że nic nie jest nam dane na zawsze
i tylko dla siebie. Pamiętać musimy, że żyjemy przede wszystkim dla swoich
najbliższych. I trzeba się starać codziennie tak, jakby to był nasz dzień
ostatni. Może to slogan, ale coś w tym jest. Bo możemy z czymś nie zdążyć. A
pamiętać trzeba nie tylko z żalem, ale częściej wspomnieniem tego co było miłe,
ciepłe i wesołe. Mama przynosiła radość, a nie smutki. I taka na pewno chciała
by być zapamiętana. Pozostaje jednak w naszym sercu i dlatego tak boli Jej
nieobecność. Ten ból i żal nigdy nie mija, ale tylko świadomość wdzięczności za
te wszystkie wspólne lata potrafi złagodzić cierpienie. I wmawiam sobie, że to
nie prawda, że Jej nie ma, bo jest w moich myślach, wspomnieniach i sercu. Mama wyszła tylko na jakiś czas. Każdy nasz
sukces, nowa radosna wiadomość, coś nowego i w życiu cennego, to kolejna mała
cegiełka do naszej wspólnej wdzięczności. I trzeba z tym żyć...........
