niedziela, 11 października 2015

To kim jesteśmy zawdzięczamy swoim bliskim, nasz charakter najpierw kształtują rodzice,  potem szkoła, nauczyciele, życie. To im zawdzięczamy swój rozwój intelektualny i duchowy.
Kiedy tracimy kogoś bliskiego zaczynamy rozumieć co jest w naszym życiu cenne. Bo przecież nieważne jest miejsce w którym żyjemy, ale ludzie, którymi się w tym miejscu otaczamy.
Straciłam osobę mi najbliższą, matkę, która zawsze była przy mnie. Na ból po stracie ukochanej osoby nie ma żadnej recepty. Trzeba samemu jakoś to sobie poukładać, samemu przyjąć tą tragiczną prawdę do świadomości. Wiem, że rozum mówi jedno, a dusza całkiem co innego. Wszystkie pytania typu –dlaczego właśnie Ona, dlaczego tak wcześnie, gdzie jest sprawiedliwość boska -nie przyniosą ukojenia. Nie można się katować złością na los, żalem do wszystkiego, szukać uciążliwie dla siebie odpowiedzi, których i tak nigdy się nie usłyszy.
 Moja Mama wniosła do mojego życia najważniejsze wartości. Była nie tylko Matką trojga swoich dzieci, które co tu mówić sama wychowała, ukształtowała dom, nadała mu charakter i atmosferę, sama ciężko pracowała i nie zawsze dla przyjemności. Ale też miała na swój sposób życie piękne. Zawsze była panią swojego domu. Mogła realizować swoje plany, budować nowe wizje domu, planować sobie na kolejne długie lata. Miała dzieci, zdrowe, ładne i mądre, które były Jej szczęściem. I taką powinniśmy wszyscy Ją ciągle pamiętać. Pozostała fizycznie w nas swoich dzieci, i wnukach, w naszym domu w Rogowie, gdzie wszystko dotknięte było Jej ręką. Powinna pozostać nam tylko wdzięczność za Jej obecność na świecie, za szczęście jakie nas spotkało dzięki Niej, i za to jakimi jesteśmy. Tak to prawda, że nie ma Jej w domu, ale przecież ciągle jest w naszej pamięci, w każdym wspomnieniu, na każdym zdjęciu i obrazku. I dusza Jej nieśmiertelna na pewno jest zawsze z nami. Jestem przekonana, że nigdy nie życzyła by sobie, aby w tak trudnych momencie życia jak ten, każde z nas pogrążone we własnym żalu zapomniało o tym, co jest najważniejsze –pozostała przecież dalej nasza Rodzina, ta którą Mama stworzyła, ale przecież każde z Nas ma też swoją rodzinę i trzeba walczyć o jej byt i rozwój. Nie przyniesiemy chwały dla jej pamięci,  jeżeli zamkniemy w sobie tylko ten żal i smutek kosztem naszych najbliższych. Miłość i wdzięczną pamięć dla Mamy osiągnąć możemy tylko przez codzienny, dalszy trud. Bo my wszyscy jesteśmy mądrzejsi przez te tragiczne doświadczenie, że nic nie jest nam dane na zawsze i tylko dla siebie. Pamiętać musimy, że żyjemy przede wszystkim dla swoich najbliższych. I trzeba się starać codziennie tak, jakby to był nasz dzień ostatni. Może to slogan, ale coś w tym jest. Bo możemy z czymś nie zdążyć. A pamiętać trzeba nie tylko z żalem, ale częściej wspomnieniem tego co było miłe, ciepłe i wesołe. Mama przynosiła radość, a nie smutki. I taka na pewno chciała by być zapamiętana. Pozostaje jednak w naszym sercu i dlatego tak boli Jej nieobecność. Ten ból i żal nigdy nie mija, ale tylko świadomość wdzięczności za te wszystkie wspólne lata potrafi złagodzić cierpienie. I wmawiam sobie, że to nie prawda, że Jej nie ma, bo jest w moich myślach, wspomnieniach i sercu.  Mama wyszła tylko na jakiś czas. Każdy nasz sukces, nowa radosna wiadomość, coś nowego i w życiu cennego, to kolejna mała cegiełka do naszej wspólnej wdzięczności. I trzeba z tym żyć...........