Kolejny
rok szkolny i wszystko zaczynamy od początku. Obejmuje pierwszą
klasą, chodź to trudny czas w moim życiu osobistym. Coś się
kończy i coś zaczyna..... przynajmniej dla mnie. Zawsze cieszyłam
się na każdy nowy rok szkolny, kocham swoją pracę i bez niej było
by mi ciężko. Teraz kiedy wiem, że moja Mama umiera nic nie cieszy,
w głowie i duszy pustka. Jednak nadal walczę i liczę na to, że
wszystko się jakoś ułoży i zdarzy się cud. W pracy zapominam o
swoich problemach i czuję się lepiej. Patrzę na dzieciaczki i
świat nabiera innych barw. Już wiem, że nie będzie lekko.
Pierwszy dzień a już widać, że ten rocznik do łatwych nie
należy, dziesięciu chłopców i dziewięć dziewczynek z
charakterem. Jutro poznamy się bliżej.
Jeszcze
parę pytań ze strony rodziców i wszyscy rozchodzą się do domu.
W
domu zamieszanie, najstarszy syn zaczyna czwartą klasę technikum,
średnia pociecha już piątą, a nasza Królewna już chodzi do
Biedronek. Ja w natłoku myśli staram się nad wszystkimi zapanować,
ale raczej mi to nie wchodzi. Siedzę jeszcze do późna i myślę o
Mamie, oglądam zdjęcia z przed miesiąca i myślę, że to wszystko
niemożliwe.